Dlaczego jakość skrytek spada i dlaczego to Twoja wina

Trudno oprzeć się wrażeniu, że setki geokeszerów robią wszystko, aby jakość keszy skutecznie zaniżać. W mniejszym stopniu dotyczy to nowych użytkowników, którzy zakładają swoje pierwsze skrytki. Winni są poszukiwacze, najczęściej z 1000+ znalezieniami. Jak to możliwe?

Na kesza składają się dwa elementy:
1. Założyciel, bez którego oczywiście skrytki by nie było
2. Gracze, którzy kesza znaleźli i zalogowali ten fakt na stronie geocaching.com.
Wystarczy powiedzieć założycielowi „zakładaj lepsze kesze”? Może to i dobra rada, jednak nic nie mówi osobie, która stawia dopiero swoje pierwsze kroki.
Mając podpisany logbook w dłoni, możesz mieć ogromny wpływ na założyciela. Oczywiście tego, który się stara, aby jego wkład w zabawę był jak najlepszy. Poniższe „zarzuty” dotyczą tej części społeczności, która została wspomniana w pierwszym zdaniu – graczy doświadczonych, którzy z niejednego kesza już logbook wyjmowali. Jeśli w którymś z punktów odnajdziesz opis swojego postępowania, potraktuj go jako prośbę, aby przemyśleć swoje postępowanie.

1. Log zbiorczy!
Nic tak bardzo nie „cieszy” założyciela jak informacja, że najpierw zjadłeś śniadanie a następnie, wraz z grupą pięciu kolegów, znalazłeś 85 skrytek, wśród których była jakaś założona przez przez niego. Takim wpisem sygnalizujesz tylko, że ta skrytka jest Ci kompletnie obojętna.

2. Przemilczę wszystko!
Jeśli ktoś pasuje do punktu 1., wpasowuje się również tutaj. Pojemnik jest w zupełnie innym miejscu i kryjówka nie pasuje do hinta? Nie mój problem! Kesz jest zniszczony? Skoro mogę odbić gdzieś swoją pieczątkę, nie jest zniszczony wystarczająco! Takim postępowaniem sprawiasz, że stan skrytki tylko się pogorszy. Nie tylko założyciel nie ma nawet świadomości, że coś złego dzieje się z keszem, ale również kolejni (a nawet poprzedni, którzy wrócą z jakiegoś powodu) znalazcy nie mają pojęcia, że nie znajdą tego, co ukrył założyciel w miejscu, które sobie wybrał.

3. Unikanie logowania DNFów
Można odnieść wrażenie, że loga „Didn’t find it” dodaje się tylko wtedy, kiedy skrytki nie ma. Gdy się go po prostu nie znajdzie – ukrywa się ten fakt zupełnie. Jeśli ktoś postępuje zgodnie z punktem 2., nie zaloguje nawet DNFa w obawie, że zostanie przypisana mu wina za zniknięcie skrytki. Oczywiście, że założyciel powinien regularnie sprawdzać swoje kesze, ale nie ma powodu, aby robić to co tydzień.

4. W żadnym wypadku nie czytać opisu, ani logów!
Przecież to tylko spowalnia! Po co czytać, że dogodną ścieżkę do skrytki zaznaczono dodatkowym waypointem, jeśli bliżej było przejść przez czyjeś podwórko i przeskoczyć przez płot? Ostrzeżenia typu „zostaw w spokoju budki dla ptaków, kesza w nich nie ma” czy jasne wskazówki „zabierz ze sobą baterię” też są nieistotne. Do momentu, gdy znajdzie się właściwą skrytkę. Oczywiście to wina założyciela, bo przecież mógł dodać informację w.. oh, wait!
Założyciel w większości przypadków zna lepiej okolicę, mieszkańców czy wreszcie samo miejsce ukrycia. Pomijając wskazówki narażasz nie tylko kesza, ale również siebie. A jedno i drugie powinno być w Twoim interesie mimo wszystko 😉

5. Znalezienie za wszelką cenę!
Zapomniałeś baterii? Zgubiłeś cyfry do kłódki lub w ogóle ich nie masz, bo wymagają rozwiązania zagadki? Napotykasz jakiś inny problem, którego się nie spodziewałeś? Nie ma problemu! Masz przecież śrubokręt i mięśnie! Przecież wystarczy odkręcić trzy śrubki, trochę podważyć i.. voila! Oczywiście jeśli tylko włamanie do kesza się powiedzie, należy zastosować punkt 2. Następni znalazcy będą winić założyciela, że mało solidną konstrukcję, która „sama się” zepsuła.
Jeśli włam się udał, ale jednak potrzebna jest bateria, aby uzyskać dane potrzebne w następnym etapie – oczywiście patrz punkt 2. Podobnie jeśli po drodze rozwalasz kilka prawdziwych ptasich budek i uniemożliwiasz kolejnym poszukiwaczom otwarcie skrytki zgodnie z założeniami, bo włam się nie udał, ale coś „się” urwało.
Niszczysz pracę osoby, która chciała Ci sprawdzić przyjemność. Która poświęciła sporo czasu i (nierzadko) pieniędzy, aby zrobić dla CIEBIE coś wyjątkowego! Następnym razem taki założyciel po prostu ukrycie PETa za rynną. Bo przecież tak będzie łatwiej, prawda?

6. Kleptomania
Zupełnie przypadkiem po kilkunastu znalezieniach w skrytce nie ma już żadnych fantów, lub zostają tylko te mało interesujące – kleptomania jest najwyraźniej keszerską chorobą zawodową. Niestety dotyczy nie tylko przedmiotów, które zostały umieszczone w skrytce w celu uczciwej wymiany – giną również całe pojemniki (są wymieniane na inne, bo akurat ten się przyda), logbooki, ołówki.. Niestety społeczność w żaden sposób nie piętnuje takich zachowań, co powoduje, że następnym razem nowa skrytka będzie rozmiaru „micro” a jeśli nawet będzie większa, to z pewnością pusta.

Długo można pisać również o osobach, które potrafią „spalić” każdego kesza, bo nie chce im się poczekać minuty przed podjęciem, czy o keszerach, których przerasta zamknięcie poprawnie zwykłego „klipsiaka”. Wyrażenie „Après moi, le déluge” często idealnie opisuje postępowanie niektórych graczy i jest równie niezrozumiałe jak owo francuskie powiedzenie dla większości czytelników 😉
Dlaczego ci sami ludzie, którzy na eventach się jednoczą, w terenie zupełnie nie liczą się z innymi?