Quo vadis, geocachingu?

Coraz częściej przeglądając mapę Polski można natknąć się na zielone linie utworzone ze skrytek tradycyjnych. Najczęściej przebiegają wzdłuż leśnych dróg, poziomy trudności D/T nie przekraczają poziomu 2.0 a rozmiar to najwyżej PET lub falcone. Rozmieszczenie co 161m pozwala w krótkim czasie zdobyć sporo punktów do statystyk, co przyciąga poszukiwaczy. Czy power traile to przyszłość geocachingu?

Pierwsze większe power traile powstały w Polsce w okolicach Górzna, gdzie miały być jedną z atrakcji dla uczestników pierwszego polskiego eventu o statusie MEGA. Od publikacji minęło już sporo czasu a Skarby Lasu wciąż cieszą się zainteresowaniem zarówno keszerów z Polski jak i zza granic naszego kraju. Poza możliwością szybkiego powiększenia licznika „uśmieszków”, w lasach wokół Górzna można zdobyć odznaki, popularne szczególnie w serwisie project-gc.com. Po znalezieniu pojemników w terenie pozostają logi w internecie, które zazwyczaj są tej samej treści dla wszystkich skrytek – z pewnością większość nigdy nie zostanie przeczytana.
Spore power traile złożone z bliźniaczych keszy tradycyjnych powstały również na Dolnym Śląsku (Rowerowa Obwodnica Jeleniej Góry, DKJG) i w Krakowie. Rozmiar mikro (ew. naciągane do „small”), skrytki słabe (bardzo niski współczynnik przyznanych FP) wydają się nie zniechęcać poszukiwaczy.

gcpl
Nieco innaczej wygląda sytuacja w przypadku serii skrytek typu „mystery”, gdzie do uzyskania współrzędnych należy rozwiązać zagadki (GCPL.TV, Przygody Mózgownicy, Ósemka Otomińska). Na mapie tworzą różne kształty, które przyciągają nie tylko wielbicieli poszukiwań we wskazanym przez współrzędne miejscu, ale również fanów zagadek. Zazwyczaj w terenie poszczególne skrytki są bardziej atrakcyjne i różnorodne niż w przypadku traili tradycyjnych i wymagają od założyciela znacznie większego nakładu pracy – trzeba przygotować nie tylko pojemniki, ale również łamigłówki. Tutaj zdobywcy częściej „zostawiają” niebieskie wstążki – poszczególne składowe dają znacznie więcej satysfakcji.

Z pewnością będziemy widywać na mapie coraz więcej takich serii. Czy to jedyny sposób, aby przyciągnąć innych geocacherów? Czy poszukiwacze wkrótce będą zupełnie ignorować pojedyncze skrytki, do których kilka kilometrów trzeba pokonać pieszo?